Doktor Gilbert ze wzniesienia

Opakowania Tekturowe |

„Doktor Gilbert ze wzniesienia, na którym się znalazł, mógł przyjrzeć się najdrobniejszemu szczegółowi straszliwego widowiska. On jeden spośród wszystkich więźniów, którzy odzyskali wolność, był w pełni sił. Pięć dni spędzonych w celi stanowiło zaledwie niewielki, choć ponury epizod w jego życiu. Jego wzrok nie miał czasu zgasnąć lub osłabnąć w mrokach Bastylii.
Od chwili opuszczenia Bastylii droga, którą miał do przebycia jej komendant, była zaledwie początkiem cierpień, jakie go czekały.
Elie, który ręczył za życie de Launaya, kroczył na czele. W ręce, na końcu szpady niósł list, przekazany oblegającym przez komendanta Bastylii i dostarczony przez Maillarda.
Za nim postępowali członkowie straży królewskich gma chów, niosąc klucze od Bastylii. Następnie szli Maillard ze sztandarem i pewien młodzian, pokazujący wszystkim przebity bagnetem regulamin Bastylii, ów straszliwy dokument, z winy którego popłynęło tyle krwi i łez.
Wreszcie szedł komendant twierdzy pod eskortą Hullina i jeszcze dwóch czy też trzech konwojentów, którzy jednak ginęli w morzu wygrażających pięści, potrząsanych szabel i kołyszących się lanc.
Obok tej grupy, niemal równolegle do niej, wzdłuż wielkiej arterii ulicznej, jaką była ulica Świętego Antoniego, łącząca bulwary z rzeką, można było odróżnić inną jeszcze gromadę, również wznoszącą pogróżki i nie mniej groźną. Była to grupa prowadząca majora de Losmea, który, jak to widzieli mv, przez chwilę usiłował sprzeciwić się komendantowi, lecz w końcu musiał się ugiąć przed jego rozpaczliwą decyzją .stawiania oporu.“(7)

<<<< Mila angielska 16 km-Cetnar | - Czy dałby kto wiarę że ślepy >>>>