Rozkaz po rozkazie strzał
„Rozkaz po rozkazie, strzał po strzale. Jednak pociski niemieckie padają bliżej i celniej. Twarze artylerzystów stają się blade i zaostrzone wysiłkiem. Pot leje się z nich strumieniami. Odłamkowy uderzył niedaleko działa i zranił celowniczego. Pada także dowódca baterii i trzeba zakrzątnąć się koło rannych, naprowadzić na cel działo, zastąpić celowniczego.
Kiedy skończy się to piekło
Nie tak szybko! Ładuj, cel, pal! Artylerzyści pracują jak automaty. Słońce stoi już wysoko na niebie icoraz bliżej w rozżarzonym powietrzu biją w niebo słupy czarnego dymu zapalonych czołgów.
Jest ich coraz więcej i więcej. Nie, nie dadzą rady i trzeba będzie chyba przygotować się na śmierć.
— Za naszą radziecką ojczyznę, za Stalina! — krzyczy zdartym głosem oficer polityczny.
— Ża ojczyznę! — powtarza działonowy i mdlejącym ruchem ciągnie za sznur, nie mając już dość sił, żeby odskoczyć i zatkać uszy.
Ogłuszony, nie słyszy już, że z prawej strony odzywa się grom strzałów artyleryjskich i szum wielu motorów. To czołgi i działa pancerne odsieczy wjeżdżają hitlerowcom na kark.
Dywizjon przestaje strzelać, żeby nie razić swoich. A zresztą nie było już właściwie czym strzelać, a dwa działa, uszkodzone, zaniemówiły.“(14)