Samochód ostro skręcił

sportingbet |Sabaton |meble wypoczynkowe

„Samochód ostro skręcił i wjechali w leśny dukt. Przebyli jeszcze sto metrów i kierowca, nie zmniejszając obrotów silnika, zatrzymał wóz pod drzewami.
— Ja teraz będę powoli uciszał motor, niby że odjeżdżam, a wy lećcie! — powiedział.
— Dasz sobie radę — spytał Waszkiewicz zeskakując na ziemię.
— W naszym fachu ni ma strachu — odpowiedział kierowca. Pokazał zęby w uśmiechu, uniósł nad głową pepeszę z okrągłym magazynkiem, wskazał palcem na rząd magazynków zapasowych i pociągnął paznokciem po zapalnikach granatów umocowanych za łyżki.
— Jeep klasy T34, co — zaśmiał się Waszkiewicz, po czym zawołał do dwóch żołnierzy zdejmujących z maski wozu ręczny karabin maszynowy Diegtiariewa
—Nie guzdrać mi się tam, nie guzdrać!
Nisko pochylony pobiegł w stronę szosy. Silnik Willysa przygasał. Rzeczywiście można było pomyśleć, że wóz odjeżdża w głąb lasu. Waszkiewicz obejrzał się. Erkaemista z amunicyjnym biegli tuż za nim. Sylwetka samochodu stapiała się z gęstniejącym cieniem drzew. Do szosy mieli już tylko kilkanaście metrów. Poszycie lasu było coraz rzadsze. Waszkiewicz przeskoczył jeszcze jedną polankę i zaległ pod chojarem. Ciężko dysząc naprowadził lornetkę na wierzchołki drzew, które przed chwilą tak go zaniepokoiły. Lekki wiaterek poruszał je wciąż równomiernie, nic poza tym. Z tyłu, za plecami, motor Jeepa już prawie dogasał. Nagle wierzchołek jednej z obserwowanych sosen zakołysał się. Duża gałąź wolno i niebezpiecznie opuściła się w dół, a potem, siłą nagłego odprężenia, wróciła z powrotem. Mignął cień spływający po pniu. Waszkiewicz oparł łokcie na ziemi, przyjrzał się podziałce w okularze lornetki i określił odległość. Trzysta metrów.“(11)

<<<< Kiedyś granica „złotego | - Cześć Lana - powiedziałem >>>>

ubezpieczenia komunikacyjne |Bukmacher |opowiadania