Synowiec powitał stryja
„Synowiec powitał stryja z wyrazami takiego współczucia, że wystarczyło to księciu Richelieu do odgadnięcia jeżeli nie całej prawdy, to jednak dużej jej części.
Książę zbladł, jakby otrzymał śmiertelną ranę. Uświadomił sobie nagle, że na dworze nie ma przyjaciół, nie ma krewnych, są tylko ludzie, którzy myślą jedynie o własnych korzyściach.
— Co za głupiec ze mnie — powiedział do siebie. A głośno dodał tłumiąc głębokie westchnienie — No i cóż mi przynosisz, dAiguillon
— A co u ciebie słychać, panie marszałku
— Potężny to cios dla parlamentów — Richelieu powtórzył w odpowiedzi słowa Jana.
DAiguillon zarumienił się.
— Wlew o tym
— Pan hrabia wszystko mi opowiedział, nawet o twoich odwiedzinach przed świtem w Luciennes. Twoja nominacja to triumf mojej rodziny.
— Wierz mi, panie marszałku, przyjąłem ją z wielkim
żulom.
— Cóż on mówi, u licha... — zawołał Jan założywszy
ręce.
— Rozumiemy się — przerwał mu — rozumiemy doskonale.
— Ale ja was nie rozumiem... Żal Z jakiej racji żal Aha, już wiem... To dlatego, że zostałeś mianowany tymczasowo... słuszny żal.
— A więc będzie ministrem ad interim — rzekł Richelieu czując w głębi serca odradzającą się nadzieję, to nieodłączne uczucie ludzi ambitnych i zakochanych.“(9)